Aktor to zawód, nie hobby

Kiedy aktor Andrzej Grabowski stanął w środowy wieczór (12.11) na scenie i zobaczył prawie po brzegi wypełnioną Ceglarnię spuentował to w żartobliwym tonie: – Całe województwo tu jest – rozbawiając już na starcie publiczność.

Powrót do… „Opowieści wigilijnej”

W ogień pytań m.in. o literaturze wzięła go Mariola Kaźmierczak, dyrektor Centrum Kultury. Stwierdził, że warto czytać to, co się lubi. On sam stwierdził, że swego czasu był wielkim miłośnikiem literatury rosyjskiej w tym np. Dostojewskiego. Teraz zbliża się czas, kiedy z kolei po raz kolejny sięgnie po jedną z ulubionych książek – „Opowieść wigilijna” Karola Dickensa. – To bardzo wzruszająca powieść, moralitet o niedobrym człowieku, który zmienia się w dobrego. Po przeczytaniu tej książki zawsze wydaje mi się, że świat jest lepszy, będzie lepszy i ja też będę lepszy – stwierdził.

Andrzej Grabowski stał się bohaterem kilku publikacji „Jestem jak motyl”, „Jak brat z bratem”. Uchylił rąbka tajemnicy, skąd się wzięły. – Te książki powstały, bo ktoś chciał mnie wysłuchać – stwierdził. Ta o nieco kulinarnym tytule „Na garnuszku życia” została napisana, bo aktor lubi… gotować.

Aktor to zawód, nie hobby

Andrzej Grabowski przygodę z kinem i teatrem zaczął przygodę przez starszego brata Mikołaja, również aktora. Ze względu na to, że wcześniej poszedł do szkoły, już jako 17-latek był po maturze i jak mówi: „byłem dzieckiem – co tu dużo gadać. Nie wiedziałem, co robić po studiach”. Poznając środowisko, w jakim obracał się Mikołaj Grabowski, postanowił dołączyć do niego i od blisko 60 lat… jest aktorem. „To zawód, nie hobby” – uśmiecha się szelmowsko pytany o niektóre role, w tym oczywiście Ferdka Kiepskiego, któremu już na planie zmienił imię (pierwotnie miał być Ludwik). Tej roli przez wiele lat nie lubił, jak przyznaje, był nawet zły, że ją gra. Miały być tylko 3 odcinki, a potem nagle zrobiły się z tego 22 lata na planie. – Wskakiwałem w dresy, podkoszulki, burzyłem resztki włosów. Postać Ferdka była jakąś moją tożsamością – wspominał.  

Śpiewać (nie) każdy może

Poza aktorstwem zdarzyła mu się również przygoda muzyczna. Nagrał nawet 3-4 płyty. Po przesłuchaniu jednej z nich dziennikarz Piotr Najsztub wysłał Andrzejowi Grabowskiemu sms-a: „Kupiłem pana płytę, wysłuchałem. Proszę zacząć malować”. 😉 Dziś cytuje go jako anegdotę, którą wziął sobie serca. 😉

Przedostatni gość projektu „Ważna strona literatury” realizowanego przez CK na pytanie, co daje mu spokój, odpowiedział: „Perspektywa pracy, że ciągle jestem przydatny. Ja bym zwariował, jak bym pojechał do sanatorium”. Andrzej Grabowski odpowiedział również na kilka pytań zadanych przez publiczność, która m.in. ciekawa była, jakim prywatnie jest człowiekiem („najgorszym dziadkiem” 😉) Opowiedział również dowcip po… góralsku. 😊 Ze sceny schodził przy wielkich brawach.

Projekt „Ważna strona literatury” realizowany przez Centrum Kultury Książ Wlkp. dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.