Kulturalna Ladies Night z Katarzyną Figurą

Administrator 20 marca 2023

Cóż to był za wieczór! 😊 Jedno miejsce, a ponad 100 kobiet! 😉 17 marca w urokliwym klimacie Ceglarni w Jarosławkach świętowaliśmy kolejna odsłonę Kulturalnego Dnia Kobiet – Ladies Night. Przeczytajcie, cóż się tam działo! 😊

Z winem o winie

Ladies Night rozpoczęła opowieść o winie połączona z jego degustacją. A całość poprowadzili wspólnie: aktorki Eva Rufo i Marta Królikowska oraz sommelier Antonio Cabrera. Uczestniczki wieczoru mogły skosztować kilku gatunków o różnych smakach i z różnych roczników, a zarazem wysłuchać niezwykle ekspresyjnie opowiedzianych wielu historii z tym trunkiem w tle.

Po kawie i słodkim przyszedł czas na spotkanie z gwiazdą wieczoru – Katarzyną Figurą.

Wcale nie chcę uciekać od wizerunku seksbomby

Aktorka weszła na scenę w rytm przeboju Tiny Turner „The best” i tak też z niej zeszła przy owacji na stojąco. Rozmowę z nią przeprowadziła dyrektor Centrum Kultury Mariola Kaźmierczak. Nie mogło w niej zabraknąć kwestii postrzegania Katarzyna Figury jako seksbomby pomimo zagrania wielu innych dobrych ról, które nie miały nic wspólnego z tym wizerunkiem.  – Wcale nie chcę uciekać od wizerunku seksbomby – stwierdziła. – Moje życie pomimo wielu porażek jest triumfem kobiecości. Jestem wierna temu, żeby być tu i teraz, nawet jeśli pojawiają się pierwsze zmarszczki i zmienia ciało.

Być albo nie być u Polańskiego

W temacie aktorstwa zdradziła, że nie boi się eksperymentować, o czym świadczy, chociażby ogolenie głowy, który miało miejsce podczas kręcenia westernu „Summer love”. – To jest to, co najbardziej mnie ciekawi. Nie lubię grać samej siebie, tylko lubię, aby te postaci były jak najdalej ode mnie. Lubię zaskakiwać widza. Interesują mnie role, które są pewną wyrwą, powodują płacz, łzy, śmiech, zabierają widza w świat, do którego sam, by nie zajrzał – zdradziła, dodając, że większy problem z łysą głową miała w stosunku do kilkumiesięcznej Kaszmirki i kilkuletniej Koko – bała się ich reakcji na to, jak nagle zmieniła się ich mama. Nie kryła także, że wszystkie role wrzuca w „krwiobieg”, przez co pozostają one z nią przez jakiś czas. Wspomniała także o tym, jak bardzo chciała zagrać u Romana Polańskiego i kiedy pojawiła się perspektywa kręcenia „Pianisty”, sama zabiegała u reżysera o rolę. – Zagrałam tam postać antysemitki, co kłóci się z moim światopoglądem i duszą, ale jestem aktorką – powiedziała. – Miałam do wyboru: być albo nie być u Romana Polańskiego. Zanim jednak znalazłam się na planie filmowym, minęło kilka miesięcy. Przez ten czas hodowałam w sobie tego potwora.

Chcę żyć 115 lat

Pomimo tego, że wiele lat temu przeprowadziła się z Warszawy do Gdyni, ciągle żyje na walizkach. Wiele podróżowała w swoim życiu i wiele z walizek do dziś nie rozpakowała albo część rzeczy zaginęło podczas przeprowadzek. Jej „mapa życia” zmieniła się, odkąd obie córki uczą się w Paryżu. Podróżuje więc między nim, Gdynią a Warszawą, gdzie gra role filmowe i teatralne oraz odwiedza syna Aleksandra i jego rodzinę. Na co dzień mieszka z mamą, którą się opiekuje i – jak mówi – „uwielbia swoje życie na Wybrzeżu”. Tutaj ma spokojne życie, a paparazzich zostawiła w stolicy.

Bez problemu mówiła o swoim wieku – 61 lat i o tym, że 30 grudnia 2022 r. przeszła na emeryturę, co oznacza, że teraz pracuje na nieco innych warunkach. Nadal pozostaje w obsadzie Teatru Wybrzeże, ale też można zobaczyć ją na szklanym ekranie, chociażby w „Chrzcinach”, które właśnie weszły do kin.

Sama zamierza żyć… 115 lat i jest zafascynowana długowiecznością Japończyków. – Bardzo dbam o ruch i zdrowe odżywianie – twierdzi. – Chcę mieć życie piękne, długie, barwne i zdrowe.

A co by powiedziała dzisiejszej Katarzyna młodszej Kasi? – Kasia, więcej marzeń, podążaj za nimi, spełniaj je! Każda chwila życia jest warta tego, aby celebrować – stwierdziła.

Mało kto wie, że Katarzyna Figura lubi również malować. A tę przygodę ze sztuką rozpoczęła, mieszkając w Kalifornii.

I to i… to!

Nie zabrakło również pytań z publiczności, w tym m.in. o noszone przez aktorkę kapelusze. – Wyglądam inaczej – zobaczcie, ile mam wzrostu w tym kapeluszu! – rzuciła żartobliwe Katarzyna Figura. Stwierdziła też, że nie umie żyć bez miłości, a jej niezrealizowanym marzeniem jest to, że nie wybudowała domu.

Na zakończenie blisko 2-godzinnej rozmowy aktorka odpowiedziała na kilka szybkich pytań typu „film czy teatr”, „jedzenie czy spanie”, „góry czy plaża”, „spodnie czy spódnica”, „spaghetti czy pierogi” itd. Na większość odpowiedziała dobrze znanym seksownym głosem: ”i to i… to” 😉.

Zaapelowała również do wszystkich kobiet: – Bądźmy silne i solidarne, nikt nie może decydować o naszych ciałach i wyborach. To jest nasze prawo ludzkie!

Porady kosmetyczne w międzyczasie

Oprócz tego panie w przerwach pomiędzy głównymi punktami Ladies Night mogły korzystać z konsultacji w zakresie urody: Agnieszki Urbańskiej (Malu Artist by Aga) Emilii Hyżyk (Emi Place Endermologia) i Hanny Marciniak (kosmetyki Mary Kay). Ponadto uczestniczki wydarzenia miały też możliwość udziału w również konkursach urodowych i wygrać zabiegi oraz zestawy kosmetyków.  

Innego koloru nie było? 😉

Było to jedno z pytań, jakie stanowiło punkt wyjścia do kolejnego spotkania tego wieczoru – tym razem z niezwykle kolorową postacią – Anitą Rutą, stylistką, personalną doradczynią stylu, blogerką modową i autorka cyklu „Chwile Utrwalone Stylem”, który możecie śledzić na fb, zwyciężczynią I edycji programu TVN „Stylowy projekt”. A jej pytanie dotyczyło koloru czarnego, umownie wpisującego się w dress code ekipy Centrum Kultury. 😉

Wraz z Anitą i jej wieszakiem różnobarwnych ubrań oraz dodatków, które wykorzystała do warsztatów ze stylu, na scenie od razu zrobiło się bardziej kolorowo 😉. Wierna czarnemu kolorowi Mariola Kaźmierczak 😉 przepytała gościa Ladies Night, skąd się wzięła pasja do mody. Anita opowiedziała o tym, że już od dziecka uwielbiała się ubierać inaczej niż inni, co niekoniecznie spotykało się ze zrozumieniem rówieśników. Potem za radą męża Tomka zaczęła swoje hobby pokazywać w mediach społecznościowych, jednocześnie odkrywając te ostanie. 😉 Od zdjęć „bez głowy” w różnych stylizacjach po te (i filmiki), które teraz można oglądać w „Chwilach utrwalonych stylem”, minęło trochę czasu i potrzeba było wewnętrznej odwagi, aby się ujawnić 😉. Jak pokazało życie – opłacało się to jednak, ponieważ Anita dostała zaproszenie do udziału w programie „Stylowy projekt”. Wspomniała, że była tam najstarsza i przed wejściem na wizję… oblała się kawą. W związku z tym jej wymyślony look musiała szybko zmodyfikować. W stresie założyła więc… praktycznie wszystko, co ze sobą przywiozła w torbie – „łącznie z tym że moja torebka była moją… broszką”. Na tyle jednak zaintrygowała jurorów, że dostała się do projektu TNV i co więcej – wygrała go, a przy okazji staż u projektanta i stylisty Tomasza Ossolińskiego!

Śremska stylistka na przykładzie jednej fuksjowej sukienki pokazała, ile można zrobić efektownych zestawów – od codziennego, sportowego po casualowy i elegancki. A wystarczy tylko zmienić kilka dodatków: dodać marynarkę, bluzę od dresu, T-shirt, torebkę, pasek, buty czy okulary.

Tym modowo-stylowym akcentem skończyła się pełna wrażeń i niezwykle kobieca Ladies Night! 😊

Skip to content